X
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
         
PL | EN
 
 
 
 
Mentoring jako bezpieczne towarzyszenie
Opracowanie: Maria Bnińska
 
 

Mentoring to bezpieczne towarzyszenie w warunkach wolności i zgoda na popełnianie błędów - mówi Piotr Ciacek, konsultant wiodący Szkoły Mentorów Biznesu, partner zarządzający STIBITZ i mentor akredytowany w EMCC na poziomie Senior Practitioner.

Maria Bnińska: Jaka jest różnica między mentoringiem a coachingiem?

Piotr Ciacek: Fundamentalna. Coach nie ma prawa czerpać ani ze swojej osobistej, ani zawodowej wiedzy i doświadczenia. A mentor wręcz przeciwnie. Coachem może być każdy, kto skończy odpowiedni kurs i nauczy się niektórych technik. A mentorem nie. Możemy sobie wyobrazić 23-letniego coacha, ale tak młodego mentora nie znajdziemy.

Warunkiem bycia mentorem jest duże doświadczenie, w tym przede wszystkim doświadczenie porażek.

Czym zajmują się coachowie, a czym mentorzy?

Coachowie pozwalają osobom, z którymi pracują (za ich zgodą) skorzystać z ich własnych zasobów. Z już posiadanych zdolności, naturalnych umiejętności czy cech. Często nie doceniamy tego, co już mamy i nie potrafimy tego wykorzystać. Rolą coacha jest pokazać to, co ludzie już mają.

Czy to znaczy, że mentor tego nie robi?

Oczywiście, że też robi. Mentoring to jest coaching+. Bo mentor pokazuje, co mentee już ma, pomaga się rozwijać i jeszcze oferuje własną wiedzę i doświadczenie. Przy czym to mentee musi chcieć skorzystać z doświadczenia mentora. Coach, jak mówiłem, nie ma prawa, nawet na prośbę osób, które trenuje, opowiadać o swoim doświadczeniu. Mentor może. Mentor to dobry trener, którego mają nawet najwybitniejsi sportowcy.

Z natury jesteśmy ograniczeni do postrzegania świata tylko przez pryzmat siebie. Trudno jest wyjść z siebie, stanąć obok i popatrzeć cudzymi oczami. Mentor to trochę „cudze oczy” do dyspozycji mentee.

Kiedyś taką funkcję pełniły uznane autorytety, często osoby starsze. Czy mentor jest autorytetem?

Nie zawsze i nie we wszystkim. Autorytet działa, jak jest przez Ciebie wybrany. Dla mnie takim autorytetem był mój nauczyciel polskiego i dyrektorka liceum. Ale byli autorytetami w określonym czasie i w określonej dziedzinie. Wiedziałem dlaczego są autorytetami – wybrałem ich świadomie, mimo wad. Brałem z nich to, co dla mnie było najlepsze.

Jakie trzeba mieć cechy i doświadczenie, żeby być dobrym mentorem?

Trzeba wierzyć w ludzi i mieć odwagę. Warto pogodzić się, że jest się niedoskonałym. Dobry mentor potrafi żyć ze swoimi wadami, zdaje sobie z nich sprawę. To pozwala mu zobaczyć także mocne strony, którymi może dzielić się z innymi. Żeby być skutecznym mentorem trzeba wierzyć, że ludzie mogą, potrafią i chcą się zmieniać.

Nie da się być dobrym mentorem, jeśli nie umie się słuchać. To warunek sine qua non.

Czy mentor prowadzi mentee i pomaga w rozwijaniu kariery zawodowej?

Nie lubię słowa „prowadzi”. Mentor raczej towarzyszy. Krótko mówiąc nie bierze mentee na plecy i przenosi przez góry, raczej uczy go samodzielnie chodzić po górach. Dobrym przykładem są dawne szkoły malarskie. Rafael Santi był uczniem Pietro Perugino. Perugino nie był wielkim malarzem, ale rozwijał swoją szkołę tak, by jego uczniowie byli lepsi od niego. To idealna relacja w mentoringu, bo mentoring to bezpieczne towarzyszenie w warunkach wolności i zgoda na popełnianie błędów przez obie strony.

Co jest lepsze dla organizacji – coaching czy mentoring?

W coachingu chodzi o to, by w krótkim czasie osiągnąć konkretne cele. Mentoring jest długotrwały. Każda organizacja ma pewne portfolio narzędzi rozwojowych pracowników i powinna dostosowywać je do konkretnych potrzeb. Ale wszystko zależy od jakości procesów i osób je realizujących.

Jeśli popatrzymy na to, co się dzieje na świecie – zmienność, zwinność, transfer wiedzy, poznawanie i rozumienie innych niż własny działów w firmie, a bez tego nie da się dobrze funkcjonować – to mentoring, zwłaszcza wewnątrz organizacji, jest niesamowicie efektywny.

Czy mentorzy uczą się być mentorami?

W zawodowym mentoringu jest obowiązek stałego uczenia się. Nie można być dobrym mentorem bez ciągłej superwizji i rozwoju. Bogactwo przypadków, ludzi, zdarzeń, ale także bogactwo wewnętrzne mentora, są nieskończone.

Jak się rozwijać jako mentor?

Praktykować. Im więcej mentee, tym większe doświadczenie mentora. Po każdej sesji trzeba robić notatki, w tym autorefleksje. Mieć superwizję, przynajmniej raz na miesiąc. Spotykać się z innymi mentorami i wymieniać się wiedzą, brać udział w programach edukacyjnych, kongresach, a na koniec – czytać literaturę.

Jak mogę sprawdzić, czy dany mentor jest dobry? Czy są jakieś certyfikaty?

Na świecie są dwie główne akredytacje międzynarodowe. Jedna to International Coach Federation (ICF), druga to European Mentoring and Coaching Council (EMCC). Szukając mentora trzeba po spytać się, czy i jaką ma akredytacje.

W Polsce jest około 10-15 tysięcy osób po różnych kursach coachingowych czy mentorskich. Zawodowe akredytacje ma ok 800 osób. Akredytację EMCC ma 20 osób.

Czy Ty masz certyfikat?

Tak, mam najwyższą akredytację mentoringową. Dlatego koniecznie, zanim zdecydujemy się na współpracę z coachem czy mentorem, poprośmy go o akredytację. Oczywiście każda organizacja ma listę swoich członków, więc można samodzielnie sprawdzić, pamiętając, że są różne poziomy akredytacji.

Sam fakt posiadania certyfikatu nie oznacza, że wybrany mentor jest dobry dla danego mentee. Dlatego pierwszą sesję, konsultacyjną, traktuje się jako rozpoznawczą. Jeśli nie ma chemii między mentorem a mentee – każda ze stron może na tym etapie zrezygnować.

Czy rozbieżność między liczbą osób po kursach coachingowych a liczbą osób mających międzynarodowe akredytacje nie jest powodem coraz powszechniejszych żartów z coachów?

Oczywiście, że tak! Fakt posiadania prawa jazdy nie czyni z człowieka kierowcy, póki co to jedynie zdał egzamin. Dopiero jak zaczyna samodzielnie prowadzić samochód staje się kierowcą. W coachingu jest tak samo. Kurs daje prawo do rozpoczęcia praktyki i późniejszej akredytacji.

Inflacja tego zawodu jest bezdyskusyjna, bo zagraniczną akredytację nie jest łatwo zdobyć. Za to łatwo jest skończyć kiepskiej jakości kursy, których nikt nie weryfikuje. Poza tym, niestety, mam takie poczucie ,że niektórzy polscy coachowie nie chcą w siebie inwestować. Niedawno był kongres w czeskiej Pradze. Przyjechało tysiąc osób z 70 krajów. Z Polski były dwie osoby, w tym ja. W kwietniu w Dublinie była nas około dziesiątka. A z USA przyleciało 120 osób, bo tam ten rynek rośnie rocznie 6-7%. Odnoszę wrażenie, że nasz rynek coachingu, który się zepsuł zanim się rozwinął, to rynek handlu z łóżeczek turystycznych z przełomu lat 80. i 90. XX wieku.

Jak przechodzi się z badania opinii publicznej do mentoringu?

Moją pierwszą pracą było uczenie historii w szkole. W tym samym czasie założyłem z kolegami SMG (dzisiaj Kantar). Ówczesne systemy transferu wiedzy były nieefektywne i szukałem dobrego sposobu rozwijania swoich pracowników. Z czasem przestały mnie interesować kolejne badania konsumenckie. A uczenie innych korciło, więc postanowiłem rzucić się na głęboką wodę i zmienić wszystko w moim życiu zawodowym. I tak zostałem mentorem.

 

 

www.szkolamentorowbiznesu.pl

« Powrót do listy wpisów